Diament wśród oszustów.

2016-11-01 21:04

 

 


Pewien "sługa boży", którego życiową misją powinno być niesienie miłości i przyjaźni pomiędzy owieczkami bożymi, od lat zajmuje się potęgowaniem nienawiści Polaków wobec Ukraińców. 
Jego zakłamanie i fałszywki prezentowaliśmy już kilkakrotnie, ale warto od czasu do czasu zwrócić uwagę na jego kolejne brednie 
- tym razem stary już artykuł "księdza" Isakowicza pod tytułem "Diament rozerwany końmi" - cały artykuł do przeczytania tutaj:

          http://www.nawolyniu.pl/artykuly/diament.htm

Poniżej analiza tekstu i wypunktowanie manipulacji, niedomówień, fałszywek i wręcz bezczelnych kłamstw naczelnego duszpasterza polskich szowinistów.
(Omawiane fragmenty teksty wydzielone kursywą, nasze komentarze i uwagi wydzielone kolorem zielonym)
 
 
Cytujemy:

 
  • "Jednym z takich tekstów jest publikacja pt. "Romantyczny terrorysta". Tekst ten, ułożony w formie wywiadu, dotyczy Stepana Bandery, syna greckokatolickiego księdza, a zarazem jednego z głównych zbrodniarzy wojennyсh"
- Stepan Bandera może nie być lubiany w Polsce, może tam być krytykowany, może być antybohaterem - to logiczne z uwagi na to, że z racji swojej walki o niepodległość Ukrainy, chcąc nie chcąc musiał być wrogiem ówczesnego państwa polskiego, które okupowało ukraińskie ziemie w okresie międzywojennym. Ale jakiż z niego zbrodniarz wojenny?
Kogo osobiście, bądź poprzez rozkaz czy wydane dyspozycje zamordował? W roku 1943, kiedy miały miejsce zbrodnie na Wołyniu, Stepan Bandera był więźniem obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen ...
Podkreślamy: Stepan Bandera był w latach 1941-44 więźniem i ofiarą nazistowskiego totalitaryzmu - i tylko idiota, ignorant lub oszust, może więźnia obozu koncentracyjnego nazywać zbrodniarzem wojennym.
Jakie określenie przypisać Isakowiczowi?
Idiotą z całą pewnością nie jest...
 
 

 
  • "Bandera ponosi pełną odpowiedzialność za zbrodnie ukraińskich batalionów "Nachtigall" i "Roland", będących na niemieckim żołdzie, a zwłaszcza za pogromy Żydów we Lwowie w 1941 r. oraz za mord na profesorach lwowskich."
-Okazuje się, ze Stepan Bandera zamordował również profesorów lwowskich, w tym miejscu nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać. To już jest zaawansowane stadium politycznej paranoi.
 
 
 
 
  • "Warto więc przypomnieć na czym ów "romantyzm" polegał. Można to prześledzić na podstawie sprawy okrutnego zamordowania majora Zygmunta Rumela, oficera Wojska Polskiego, a następnie oficera Batalionów Chłopskich i Armii Krajowej".
Z powyższych słów zdecydowanie wynika, że mamy do czynienia z ignorantem - Zygmunt Rumel nie był oficerem wojska Polskiego - stopień a właściwie tytuł, jaki otrzymał po zakończeniu szkoły podoficerskiej, to kapral podchorąży, na pewno nie jest to stopień oficerski.
Inną sprawą, jaka jest niemal niemożliwa to fakt, że będąc oficerem BCH raczej trudno było być jednocześnie oficerem AK, to różne struktury, konkurujące ze sobą, współpracujące ale jednak różne.
Jednakże, to jeszcze stosunkowo niewielkie przewinienie naszego "księdza" - piszemy o tym, aby zwrócić uwagę na fakt, że Isakowicz nie ma zahamowań, jakie osoba rzetelna powinna posiadać, może on za przeproszeniem "mówić trzy po trzy", jeśli tylko pomaga to w ubarwieniu fabuły. Wiedząc zaś, że jego zwolennicy, to zazwyczaj osoby, delikatnie mówiąc - odporne na wiedzę - nie ma co się dziwić.


 
 
 
  • "Zygmunt Rumel wychował się w Krzemieńcu, w tym samym mieście co Juliusz Słowacki. Dziedzicząc po matce talent literacki, już jako młody chłopak zapowiadał się na dobrego poetę".
Wychował się w... ale urodził się w Petersburgu, a jego rodzina pojawiła się na Wołyniu w ramach polskiej kolonizacji w latach dwudziestych (ojciec wcześniej był oficerem carskiej armii i dopiero pod koniec I wojny światowej, wstąpił do polskich sil zbrojnych), o tym warto wspomnieć, aby nie pojawiło się złudzenie, że Wołyń to ojczyzna Rumela z dziada pradziada...


 
  • "W 1943 r. został komendantem VIII rejonu Batalionów Chłopskich na Wołyniu. W lipcu tegoż roku pojechał jako parlamentariusz na rozmowy z dowództwem UPA. Strona polska starała się bowiem powstrzymać nacjonalistów ukraińskich przed planowanym atakiem na bezbronne wioski. Ukraińcy zerwali jednak rozmowy, masakrując polskich parlamentariuszy. Po trzydniowy torturach dokonano 10 lipca 1943 r. egzekucji zmasakrowanego majora Rumela".
W danym wypadku ograniczymy się tylko do słów "Po trzydniowy torturach dokonano 10 lipca 1943 r. egzekucji zmasakrowanego majora Rumela".
- Jakim cudem może być mowa o trzydniowych torturach, jeśli wszystkie polskie źródła mówią nam o tym, że Rumel udał się na rozmowy z UPA właśnie 10-go lipca i miało to być drugie spotkanie (z pierwszego powrócił bez szwanku kilka dni wcześniej). O okolicznościach domniemanej zbrodni UPA i faktach jakie znamy poniżej...
Jak widać i tutaj Isakowicz zajmuje się fantastyką i koloryzowaniem.



 
  • "Na drugi dzień, w niedzielę 11 lipca, rezuni z UPA uderzyli jednocześnie na 167 wiosek wołyńskich, atakując głównie rzymskokatolickie kościoły, w których zebrali się z racji niedzieli Polacy".

Napadniętych 11 lipca?
Cyfra ta, jest najprawdopodobniej rekordem fantazji na ten temat, najczęściej słyszymy o około stu wioskach - ale żaden - podkreślamy - żaden z polskich historyków zajmujących się profesjonalnie tym tematem, jak dotąd nie był w stanie sporządzić listy tych stu wiosek. Grzegorz Motyka uchodzący za autorytet, jako znawca problematyki polsko-ukraińskiego konfliktu, odsyła nas do listy, jaką sporządzili Siemaszkowie...
Aby mieć jasność, jaką wartość przedstawia ich lista, składająca się z 96 nazw (nie zawsze wiosek) zaprezentujmy kilkadziesiąt przykładów z tej listy:

Miejscowości w których wg Siemaszków zamordowano od 0 do 5 osób - ilość ofiar w danym wypadku raczej nie może świadczyć o czystce etnicznej, gdyż ona ma na celu według założenia wymordowanie całej ludności - cyfry przy nazwach miejscowości, to właśnie liczba ofiar wg Siemaszków:
 
1. Piatykory 3
2. Stacja kolejowa Zwiniacze  - 0 (stacja kolejowa nie jest wioską)
3. Jedno z nadleśnictw  - 1 (nadleśnictwo również wioską nie jest, tym bardziej jakieś enigmatyczne 
"jedno z nadleśnictw)
4. Jeden z majątków Ledóchowskich  - 2 (majątek też wioską nie jest)
5. Kolonia Bubnów co najmniej  - 1
6. Wieś, majątek i stacja kolejowa Bubnów  - 1
7. Sielec  - 1
8. Michałówka  - 3
9. Szczeniutyn Duży ponad  - 3
10. Witoldówka  - 0
11. Zaszkiewicze Stare  - 5
12. Zawidów  - 3
13. Zygmuntówka ponad  - 1
14. Oseredek Nowy  - 2

Kolejne wioski napadnięte 11 lipca według Siemaszków, jednak nawet oni nie byli w stanie chociażby szacunkowo (a szacować i przeszacowywać potrafili bardzo skutecznie) ustalić liczby ofiar, więc podają przy tych wioskach liczbę ofiar jako "nieznana":

1. Musin (Marianówka) nieznana
2. Brzezina nieznana
3. Wieś Suchodoły nieznana
4. Biskupcze Szlacheckie nieznana
5. Brzezina nieznana
6. Stacja kolejowa Iwanicze nieznana
7. Czerniaków nieznana
8. Janiewicze nieznana
9. Korczunek nieznana
10. Myszów nieznana
11. Wieś Żdżary Duże nieznana
12. Wandówka nieznana
13. Dolinka nieznana
14. Marysin nieznana
15. Milatyn nieznana
16. Olin nieznana
17. Przesławicze nieznana
18. Rykowicze nieznana
19. Samowola nieznana
20. Szczeniutyn Mały nieznana
21. Zaszkiewicze Nowe nieznana
22. Pelagin nieznana

Kolejne wioski jakie 11 miały być napadnięte przez UPA, na liście Siemaszków widnieją jako te, które mogły być zaatakowane 11 lipca, ale Siemaszkowie podają jednocześnie informacje: "dokonywano 11 lipca lub w dniach następnych".
1. Bubnów
2. Sienkiewicze
3. Nowojanka
4. Kolonia Strzelecka
5. Markostaw
6. Łysa Góra
7. Topieliszcze

I jeszcze dwie "wioski" z tej listy, gdzie Siemaszkowie podają wprawdzie szacunkową liczbę ofiar ale nie byli w stanie ustalić nawet ich nazwy....:

1. Jedna z wiosek k. Porycka
2. Wieś k. Sądowej

Jak widać cyfra 96 wiosek jest dosyć wątpliwa, a właśnie na tej cyfrze opierają się polscy historycy i politycy twierdząc, że 11 lipca UPA zaatakowała niemal jednocześnie 100 polskich wiosek na Wołyniu - dokonując w nich ludobójstwa czy czystki etnicznej. Lista Siemaszków jest nierzetelna i bardzo naciągana...to nie ulega wątpliwości.
Pozostałe miejscowości z tej listy, również wymagają weryfikacji...w moim przekonaniu, nie można mieć wątpliwości co najwyżej do kilkunastu wiosek, które rzeczywiście były w tym dniu obiektami napadów, w jakich rzeczywiście dokonano okrutnych zbrodni - ludobójstwa, czystki etnicznej czy zbrodni wojennej - każdy niech nazywa te zbrodnie jak chce - na pewno były to zbrodnie dokonane na niewinnej ludności cywilnej.
"Ksiądz" Isakowicz wykazał się jeszcze większą fantazją niż Siemaszkowie i dołożył do tej listy jeszcze 71 wiosek, jak szaleć to szaleć mości panowie....
Przypomnieć w tym miejscu należy, że nasz "ksiądz" nie jest jedynym bajkopisarzem pośród duchownych polskiego kościoła katolickiego. 
Już kilkadziesiąt lat temu biskup Wincenty Urban w swojej pracy "Droga krzyżowa Archidiecezji Lwowskiej w latach II wojny światowej, 1939–1945", jako pierwszy w Polsce określił liczbę ofiar UPA jako 500 tysięcy Polaków. W tym przypadku nazwisko "Urban " zobowiązuję....

 
  • "Dziś na polskiej ziemi bezskutecznie szuka się pomnika Zygmunta Rumla. Brak jest też odpowiednich publikacji. Jedynie Wincenty Ronisz parę lat temu nakręcił o tym polskim oficerze dokument pt. "Poeta nieznany", zawierający m.in. relację Iwana Koptiucha z Kustycz, naocznego świadka męczeństwa".
W tym fragmencie mamy do czynienia z jawną i bardzo bezczelną fałszywką... Niemożliwym jest aby "ksiądz" był ignorantem, który poprzez swoją nieznajomość języka ukraińskiego wprowadzał ludzi w błąd. Wypowiedz Iwana Koptiucha jest przecież w filmie przetłumaczona na język polski.

Isakowicz twierdzi, że Koptiuch był świadkiem zbrodni i opisuje w filmie dokumentalnym całą sytuację, mamy więc dowód zbrodni w postaci naocznego świadka.

Jednakże jest to perfidne kłamstwo, w filmie o którym wspomina Isakowicz, osoba Koptiucha rzeczywiście pojawia się i jako świadek tamtych wydarzeń, opisuje swoje spotkanie z Rumelem w ostatnim dniu jego życia ... ale świadkiem zbrodni nie był.
Był jedynie ostatnim człowiekiem, który widział żyjącego jeszcze Rumela.... i właśnie spotkanie z jadącym na rozmowy z UPA Rumelem opisuje w filmie. Mówi tam o okolicznościach tego spotkania i dodaje, że kilka minut później w pogoni za wozem na jakim jechał Rumel, pojawili się jacyś jeźdźcy na koniach, pytając jego dokąd pojechał wóz i pognali dalej.... Tutaj warto zastanowić się nad wynikającym z wypowiedzi Koptiucha pytaniem.
Rumel jechał na umówione spotkanie do bazy UPA - drogę doskonale znał, kilka dni wcześniej był na pierwszym spotkaniu...
W rejonowym dowództwie UPA wiedziano, że Rumel ma w tym dniu przybyć na rozmowy, wiedziano skąd i dokąd jedzie, po co ktoś z UPA miał za nim urządzać pościg, nawet jeśli chciano go zamordować? Po co gonić kogoś, kto i tak jedzie do nas w goście? Przecież to absurd....
Nie twierdzimy, że Rumela zamordował ktoś inny niż UPA, nie wiemy tego i zapewne już nigdy nie dowiemy się, ale nie ma i nie było nigdy żadnych dowodów ani świadków, którzy potwierdziliby polską wersję okoliczności zabójstwa Rumela. Wersja o rozerwaniu końmi jest tym bardziej po prostu fikcją. Wariantów i hipotez może być wiele, możliwe nawet, że wewnątrz OUN czy UPA komuś zależało na tym, aby nie doszło do porozumienia i dokonano tej zbrodni skrycie, ale to jedynie hipoteza. Możliwe, że Rumela zlikwidowali bolszewicy, aby nie dopuścić do tego porozumienia, możliwe że Niemcy, nie można wykluczyć, że komuś w AK przyszedł do głowy taki właśnie pomysł na zablokowanie rozmów z UPA - to też prawdopodobne, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że Kazimierz Banach a więc osoba delegująca na rozmowy Rumela, był w konflikcie z dowództwem AK. Komendant Okręgu Armii Krajowej "Wołyń" płk Kazimierz Bąbiński otwarcie nazywał Banacha zdrajcą, jaki po wojnie będzie powieszony. Wśród oficerów AK Banachowi przyswojono przezwisko " Volks-Bulba"...
Kim mieli być wspomniani jeźdźcy i kto zamordował Rumela pozostaje kwestią otwartą...

Wracając do Isakowicza i jego fałszowania wypowiedzi Iwana Koptiucha. Ten film jest dostępny w internecie, na co liczył Isakowicz tak bezczelnie przekręcając fakty?
Pozwolimy sobie postawić tezę, że bardzo nisko ocenia on poziom intelektualny swoich sympatyków, jest przekonany, że nikt z nich nie sprawdzi informacji, jakie przekazuje swojemu audytorium.
Niestety ma rację - nikt przecież tego nie sprawdził, ludzie którzy zrozumieli jakie jest prawdziwe oblicze naszego arcyłgarza, nie zaglądają na jego blog. My zaglądamy i czytamy, dlatego jego kłamstwa zauważamy i demaskujemy.
"Ksiądz" Isakowicz pośród wszystkich kresowych oszołomów pobija wszelkie rekordy  fałszerstwa.
Bardzo to podłe, nikczemne i nieludzkie!


Aby nie być gołosłownym link do filmu. Relacja pana Iwana Koptiucha o spotkaniu z Rumelem i jeźdźcach za nim podążających, opowiada dokładnie w minucie 51:32